Terapia Uzależnień Warszawa

Mickiewicza 52/3, 01-650 Warszawa

608 – 792 – 445
almalibre@almalibre.pl

facebook | twitter | instagram

Czy jestem uzależniony od alkoholu, narkotyków ? Gdzie jest granica?

Kiedy picie jest jeszcze bezpieczne, a kiedy już nie. Czyli o granicach, na które warto uważać.

To nigdy na początku nie budzi niepokoju”- powiedział mi kiedyś znajomy podczas, bynajmniej nie terapeutycznej a towarzyskiej rozmowy, gdy poruszaliśmy problem jego uzależnienia od gier komputerowych. Mój znajomy dotknął wówczas istoty sprawy jeżeli chodzi o problem uzależnienia. Tak – uzależnienia zaczynają się od przyjemnego używania danej substancji lub praktykowania jakiegoś zachowania. Dlatego niektóre substancje lub zachowania uzależniają.

Konsekwencje zaś pojawiają się później. Gdyby alkohol, nikotyna oraz inne używki od pierwszego zetknięcia się z nimi generowałyby przykre konsekwencje, zapewne trzymalibyśmy się od nich z daleka, na podobnej zasadzie, na której trzymamy się z daleka od linii wysokiego napięcia, gorącego pieca czy buteleczek oznaczonych trupią główką – zawierającą śmiertelną truciznę. Kiedy używamy alkoholu lub innego środka jeszcze bezpiecznie, a kiedy powinna nam się zapalić żółta lub czerwona lampka sygnalizująca nam, że czas się zatrzymać. Spróbujmy odpowiedzieć sobie na to pytanie na przykładzie substancji, od której ludzie uzależniają się szczególnie często – od alkoholu etylowego.

Alkohol – niewinna używka, ale czy na pewno bezpieczna?

Napoje zawierające alkohol są niemal tak stare jak ludzkość. O tym, że alkohol uzależnia również wiadomo od wieków. Nie trzeba być specjalistą terapii uzależnień, by zdawać sobie z tego sprawę. Zatem każdy z nas kiedy sięga po piwo, wino, wódkę whisky czy koniak powinien zdawać sobie sprawę, ze picie alkoholu należy do czynności ryzykownych – że może obrócić się przeciwko nam. Każdy jednak sięga z przekonaniem, że jemu się uda i problem go nie dotknie. I rzeczywiście – wielu ludzi się nie uzależnia. Inni jednak tak.

Gdzie przebiega cienka granica między zażywaniem a uzależnieniem?

Być może w eksperymentowaniu z alkoholem oraz innymi używkami niepostrzeżenie przekroczymy niezwykle cienką granicę poza którą sami już nie będziemy w stanie swojego picia zatrzymać, ale będziemy musieli skorzystać z profesjonalnej pomocy. Jak przed chwilą napisałem, granica ta jest bardzo cienka, czasami ledwie dostrzegalna.

Normy Światowej Organizacji Zdrowia podają ściśle określone dawki alkoholu uznawane za względnie bezpieczne dla naszego organizmu i zmniejszające ryzyko uzależnienia. Odpowiaadające na pytanie „czy jestem uzależniony” .

Coraz częściej jednak daje się usłyszeć głosy, ze tak naprawdę nie chodzi tu o takie czy inne konkretne ilości, że tak naprawdę niebezpieczna i ryzykowna jest każda dawka alkoholu i najbezpieczniej byłoby jednak nie używać go w ogóle. Kiedy jednak nasze funkcjonowanie powinno wzbudzić nasz niepokój i dać do zastanowienia?

Spróbujmy uważnie wczytać się, wręcz przesylabizować nazwę choroby: uzależnienie od alkoholu. Uzależnienie. Jeżeli jestem od czegoś zależny, to znaczy, ze to nie ja sprawuję kontrolę nad daną substancją czy zachowaniem, tylko ona przejmuje kontrolę nade mną. Trudno mi się bez tej substancji obejść, jej brak utrudnia lub wręcz uniemożliwia mi funkcjonowanie. Odczuwam przymus jej zażywania pomimo konsekwencji jakie w związku z jej używaniem ponoszę.

Objawy uzależnienia od alkoholu

Każdą chorobę rozpoznaje się po określonych objawach. Te objawy, które wyraźnie pozwalają odróżnić jedną jednostkę chorobową od drugiej nazywa się objawami osiowymi. W uzależnieniu od alkoholu można wyróżnić sześć takich osiowych objawów: Głód alkoholu czyli odczucie psychicznego przymusu jego spożywania, upośledzoną zdolność kontroli sprawowanej nad piciem, objawy abstynencyjne związane z odstawieniem tej substancji, zmiana tolerancji, zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zainteresowań, hobby, a także obowiązków, wreszc – picie mimo oczywistych dowodów na szkodliwość picia dla zdrowia pijącego.

Wg. mnie kluczowym z tej szóstki, królem, czy raczej „ królową” objawów jest upośledzona zdolność kontrolowania picia.

Dlaczego tak uważam? Poniekąd odpowiedź dałem już powyżej. Ponieważ utrata kontroli właściwie definiuje i najlepiej oddaje istotę uzależnienia jako choroby, w której człowiek nie tylko przestaje decydować i nie może polegać na sobie co do ilości i częstotliwości zażywania substancji, ale w dalszej kolejności traci także kontrolę nad wszystkimi ważnymi obszarami życia.

Sygnały ostrzegawcze: na co zwrócić uwagę jeśli chcemy w porę rozpoznać uzależnienie?

Każdy z objawów uzależnienia ma różne stopnie nasilenia. Podobnie jak w innych chorobach. Temperatura naszego ciała może wynosić 37,5, a możemy mieć także 39 stopni Celsjusza i więcej. Ta wyższa ciepłota ciała jest oczywiście bardziej niebezpieczna dla naszego organizmu, ale i tej niższej nie powinniśmy lekceważyć. Kiedy więc w obszarze kontroli nad alkoholem lub inną substancją psychoaktywną możemy czuć się jeszcze względnie bezpieczni, a kiedy powinniśmy zwrócić uwagę na pojawiające się sygnały ostrzegawcze – owe żółte lub czerwone lampki, o których wspomniałem już wcześniej?

Kiedy w kontakcie z alkoholem oraz osobami pijącymi umiemy swobodnie, wyraźnie i bez większego wysiłku postawić granice, kierować swoim postępowaniem, dokonywać świadomych wyborów, czy oraz ile chcemy się napić, jeżeli ilość oraz częstotliwość spożywania alkoholu nie zaprząta naszego umysłu i energii, wtedy jeszcze nie ma powodów do niepokoju. Wypicie lampki szampana, kieliszka wina albo wódki przy okazji towarzyskiego spotkania czy imprezy kulturalnej nie musi stanowić dla nas powodu do niepokoju.

Zawsze nasz dyskomfort powinny budzić incydenty związane z nadużyciem alkoholu powodującym przykre konsekwencje w naszym samopoczuciu, funkcjonowaniu, sprawowaniu kontroli nad swoim zachowaniem, wykonywaniu obowiązków etc. Oczywiście- trudno byłoby znaleźć w naszej społeczności osoby, które przynajmniej kilka razy w życiu nie doświadczyły epizodu upicia się. Takie incydenty ma za sobą niemal każdy młody człowiek. Jeżeli jednak są to zdarzenia incydentalne, rozłożone w dość odległych odstępach czasu, nie wykazują tendencji do nasilania się, nie można przesądzać o trwałym i nieodwracalnym upośledzeniu kontroli nad użyciem alkoholu przez człowieka, któremu tak zdarzyło się zafunkcjonować.

Jeżeli jednak takie epizody pojawiają się częściej możemy mówić o zjawisku tzw. picia szkodliwego. Picie szkodliwe może i często przechodzi w uzależnienie. Granicę między piciem a uzależnieniem stanowi pojawiąjący się przymus kontrolowania ilości wypijanego alkoholu

Nasz niepokój, a przynajmniej zastanowienie powinny więc budzić takie fakty, jak skupianie się na ilości wypijanego alkoholu, koncentrowanie się nad zachowaniem kontroli nad wypijaną dawką, zakładanie wypicia określonej ilości alkoholu oraz towarzyszący temu zadaniu lęk czy uda się nam go wykonać. Moim zdaniem nawet osoby, które mieszczą się w wyznaczonych przez WHO normach tzw. „bezpiecznego używania alkoholu” ale funkcjonują podczas jego używania w wyżej opisany sposób, a dodatkowo jeżeli mają za sobą epizody kwalifikujące się do określenia jako picie szkodliwe, właśnie znajdują się na owej niezwykle cienkiej granicy oddzielającej spożywanie alkoholu nie noszące znamion uzależnienia od picia w sposób uzależniony.

Natomiast jeżeli trudności w utrzymaniu abstynencji nasilają się. Jeżeli składane sobie albo innym przyrzeczenia dotyczące powstrzymywania się od picia lub ograniczania jego ilości coraz częściej kończą się niepowodzeniem i przynoszą kolejne coraz bardziej dotkliwe konsekwencje życiowe, wtedy możemy uznać, ze osoba która funkcjonuje w ten sposób z pewnością jest już poza granicą, poza którą właśnie zaczęło się uzależnienie. Jeżeli zaś rozpoczęte picie trwa nawet kilka dni, jeżeli mimo obiektywnie nawet niewielkich jego dawek trudno przewidzieć czas rozpoczęcia i zakończenia picia oraz ilość wypijanego alkoholu, wtedy możemy mówić o zaawansowanej fazie upośledzenia kontroli nad piciem.

Podobnie rzecz ma się z innymi objawami uzależnienia. Człowiek nieuzależniony od alkoholu utrzymuje abstynencję, lub okazyjnie sięga po alkohol nie przeżywając z tego powodu niepokoju, napięcia, lęku itp. Jeżeli jednak w sytuacjach związanych z piciem pojawia się przemożna ochota żeby go spożyć, chociaż umiejętność powstrzymywania się od tej czynności jest jeszcze w pełni zachowana, jest to moment na zapalenia się żółtej lampki. Prawdopodobnie jesteśmy na, lub blisko granicy uzależnienia. Powinniśmy bardzo uważać.

Już w tym momencie warto zadać sobie pytanie: czy jestem uzależniony?

Dużo do zastanowienia powinny dać nam sytuacje kiedy utrzymywanie nawet relatywnie długiej abstynencji staje się dla nas wysiłkiem. Kiedy utrzymywanie tejże abstynencji przypłacamy rozdrażnieniem, lękiem, niepokojem, które z kolei dezorganizują nasze funkcjonowanie. Kiedy łapiemy się na tym, że z utęsknieniem czekamy na możliwość- okazję do spożycia alkoholu. Gdy zaś nasze życie zaczyna się coraz mocniej koncentrować na wyszukiwaniu okazji do picia, trudno nam skupić nasze myśli na innych obszarach niż picie, wtedy możemy mówić o silnych objawach głodu alkoholowego – czyli kolejnego kluczowego dla rozpoznania uzależnienia objawu. Używając przyjętej przeze mnie wcześniej metafory pali się czerwona lampka.

A co z dawką alkoholu oraz reakcją naszego organizmu na nią. Okazyjne spożywanie niewielkich dawek nie powinno budzić naszego niepokoju. Gorzej gdy zauważamy, ze dotychczasowe ilości już przestają nam wystarczać, że do uzyskania tego samego samopoczucia potrzebujemy coraz większej ilości trunku. Z początku może wydawać się nam to nawet przyjemne: gdy na imprezie towarzyskiej usłyszysz: „ masz mocną głowę”, albo gdy ktoś znający wcześniej twoje alkoholowe możliwości z uznaniem powie „trening czyni mistrza” można odczuć coś w rodzaju dumy. Znacznie bardziej adekwatną do takich „ komplementów” reakcją byłoby zapalenie w naszej głowie żółtej lampki, która sygnalizuje, że właśnie znajdujemy się na najlepszej drodze do uzależnienia. Tym bardziej powinniśmy czuć się zaniepokojeni, gdy nasza tolerancja na alkohol rośnie, a nam wydaje się że zwiększone dawki w żaden sposób nie zaburzają naszego funkcjonowania. Chociaż dla postronnego obserwatora zaburzenia takie są więcej niż oczywiste.

Jeżeli ze stresem i trudnościami codziennego życia radzimy sobie przy pomocy konwencjonalnych sposobów odreagowania zmęczenia, poprzez odpoczynek, rozmowę z ważnymi dla nas ludźmi, wysiłek na świeżym powietrzu, realizację naszych pasji i zainteresowań- jesteśmy zdrowymi- jeżeli chodzi o kryteria uzależnienia ludźmi. Także wtedy kiedy pijemy alkohol, ale jego spożywanie jest jednym z wielu – kilkunastu, czy wręcz kilkudziesięciu sposobów na spędzanie czasu, realizację kontaktów towarzyskich, sprawianie sobie przyjemności etc. Gorzej gdy popołudniowe lub wieczorne piwo, lampka wina lub kieliszek koniaku staje się rytuałem bez którego trudno się obejść, na który czeka się z utęsknieniem, a niemożność jego zrealizowania powoduje psychiczny dyskomfort i przeświadczenie, ze inne przyjemności nie s nam w stanie tego zastąpić. Bardzo niebezpiecznie zaś jest już wtedy, gdy używanie alkoholu towarzyszy nam w większości naszych codziennych czynności- zarówno tych relaksacyjnych jak i tych ( szczególnie niebezpieczne) należących do naszych obowiązków.

Jeżeli poprzez używanie alkoholu nie dezorganizujemy funkcjonowania naszego organizmu. Nie narażamy się na przykre dolegliwości związane z jego użyciem- jest on wtedy przyjemnym uzupełnieniem naszego stylu życia, a jego negatywny wpływ na nasze zdrowie jest zminimalizowany i względnie bezpieczny. Jeżeli natomiast jego używanie przypłacamy przykrymi, chociaż na początku niekoniecznie nawet groźnymi konsekwencjami, niedyspozycją dezorganizującą nasze codzienne funkcjonowanie- balansujemy na granicy zdrowia i używania szkodliwego. Jeżeli epizody upijania się i towarzyszące im objawy zatrucia organizmu pojawiają się coraz częściej jest to znak, że wielokrotnie wspominana tutaj cienka granica między zdrowiem a uzależnieniem się od alkoholu jest coraz bliżej, a jej przekroczenie może być już tylko kwestia nieodległego czasu. Poza tą granicą pojawią się skutki zdrowotne, ewidentnie piciem spowodowane, a informacje od lekarza czy najbliższej rodziny zaniepokojonej naszym funkcjonowaniem i stanem naszego zdrowia należałoby potraktować bardzo poważnie.

I chyba najmniej oczywisty ze wszystkich objawów uzależnienia czyli Alkoholowy Zespół Abstynencyjny.

Tzw. „kac” czyli objawy zatrucia się alkoholem towarzyszą każdemu, kto przekroczył bezpieczną dla niego dawkę alkoholu. Objawy „ kaca”, takie jak ból głowy, wymioty, zawroty głowy, suchość w ustach nadmierne pragnienie, które trudno zaspokoić występują u każdego człowieka, także tego nieuzależnionego, który alkoholem się zatruł. Na podstawie pojedynczych przypadków „ kaca” nie można zdiagnozować uzależnienia. Kryterium zbliżania się lub przekroczenia niebezpiecznej granicy są częstotliwość używania alkoholu mimo świadomości nieprzyjemnych konsekwencji jego użycia, a z czasem także pojawienie się oprócz fizycznych, także psychicznych objawów takich jak nadmierna drażliwość, lęk, nadwrażliwość na bodźce, a także potrzeba użycia kolejnej dawki alkoholu dla złagodzenia przykrych dolegliwości. Potrzeba, która przy „standardowym kacu” jest nieobecna, gdy nawet sama myśl o kolejnym spożyciu alkoholu tylko nasila nieprzyjemne dolegliwości.

Prześledziliśmy w ten sposób wszystkie sześć objawów osiowych uzależnienia. W swojej analizie starałem się skoncentrować na uchwyceniu kluczowego momentu, który stanowiłby dla każdego z nas sygnał ostrzegawczy, że w kwestii stosowania takiej czy innej używki należałoby się zatrzymać czy wręcz zawrócić z raz obranej drogi.

Skoro granica między bezpiecznym używaniem alkoholu a przejściem picia w uzależnienie jest mimo wszystko dość nieostra i biorąc pod uwagę indywidualne różnice w funkcjonowaniu każdego człowieka nie zawsze jednoznaczna, czy nie lepiej byłoby w ogóle zrezygnować z jego użycia, żeby oszczędzić sobie ryzyka problemu, który zaważy na reszcie naszego życia?

Zapewne powstrzymanie się od picia jest jedynym stuprocentowo pewnym zabezpieczeniem przed uzależnieniem. Nie każdy chce zdecydować się na tak ekstremalne wyzwanie i posunięcie (chociaż na świecie z każdym rokiem wzrasta liczba ludzi, którzy podejmują trwałą abstynencję chociaż nie dotyczy ich problem uzależnienia). Alkohol i jego używanie jest częścią życia, w które wpisane jest ryzyko. Jeżeli decydujemy się na jego picie zachowajmy najwyższą ostrożność, jednocześnie badajmy, próbujmy, eksplorujmy bardziej fascynujące a jednocześnie bezpieczne przyjemności płynące z życia. Być może okaże się, że lampka czerwonego wina czy szklanka „złocistego napoju” w zestawieniu z nimi kompletnie, albo przynajmniej bardzo znacznie stracą na swojej atrakcyjności.