Terapia Uzależnień Warszawa

Mickiewicza 52/3, 01-650 Warszawa

608 – 792 – 445
almalibre@almalibre.pl

facebook | twitter | instagram

Terapia uzależnień kobiet, czyli: czy kobieta leczy się inaczej?

Na temat terapii uzależnionych mężczyzn napisano już setki artykułów i książek. Na temat terapii uzależnionych kobiet też sporo, ale wydaje się, ze jednak wciąż znacznie mniej. Chociaż terapia uzależnionych pań ma historię tylko kilkanaście lat krótszą od męskiej terapii uzależnień wciąż pozostaje dla fachowców wyzwaniem. Lądem wciąż jeszcze nie do końca zbadanym, księgą, w której mnożą się pytania, na które nie zawsze daje się uzyskać jednoznaczne i satysfakcjonujące odpowiedzi. Oczywiście-terapia uzależnień sama w sobie na zawsze chyba pozostanie mapą, z której nigdy do końca nie znikną białe plamy. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ta jej część, która dotyczy kobiet wciąż wydaje się bardziej tajemnicza, niedostępna i jakby taka bardziej skomplikowana. A może to naukowcy i terapeuci takową ją uczynili w swoich głowach?…

Czym różni się alkoholizm kobiet i mężczyzn?

Picie mężczyzn jest tematem starym jak świat. Pozbawionym otoczki tajemniczości. Znanym i paradoksalnie akceptowalnym, na zasadzie „ faceci tak mają”. Tymczasem picie kobiet przez całe wieki pozostawało tematem tabu, konsekwentnie i uporczywie zamiatanym pod dywan. I chociaż ostatnie stulecie, a jeszcze bardziej ostatnie kilkadziesiąt lat wyemancypowało picie płci pięknej, wyprowadziło je z cienia na światło dzienne, to wciąż picie alkoholu przez kobiety, picie uzależnione nie pozbyło się pewnej specyficznej otoczki, pewnego półmroku, aury wstydu, tajemniczości i tabu. Pijące kobiety, chociaż piją pod każdym względem na równi z mężczyznami wciąż bardziej niż ich synowie, mężowie, partnerzy, szefowie i koledzy, swojego picia się wstydzą, spotykają się z mniejszym zrozumieniem, zmagają się ze specyficznymi nieznanymi lub przynajmniej słabiej znanymi mężczyznom problemami związanymi z trzeźwieniem i powrotem do normalnego życia. Innymi słowy można odnieść wrażenie ( mówią o tym same trzeźwiejące alkoholiczki, nierzadko tez terapeuci) kobiety w trzeźwieniu mają znacznie bardziej „ pod górkę”, niż druga połowa trzeźwiejącej ludzkości.

Dlaczego kobiety trafiają na terapię uzależnień?

Zanim zanalizujemy terapię uzależnionych kobiet może warto najpierw się przyjrzeć z jakich powodów sięgają po alkohol panie i z jakimi konsekwencjami wiąże się ich picie? Zasadniczo jednak, mimo zmian kulturowych i społecznych kobiety wciąż piją, przynajmniej w naszym kraju z innych powodów niż mężczyźni. Kiedy słucha się uzależnionych kobiet trudno oprzeć się wrażeniu, że znacznie częściej niż mężczyźni piją one z powodu niezrealizowanych potrzeb emocjonalnych ( u panów częste są watki ambicjonalne, rywalizacyjne), że alkoholem zapijają niezrealizowaną potrzebę miłości, akceptacji, że zalewają wódką samotność, że piją bo czują się odtrącone, niezrozumiane, zaniedbywane, przegrane życiowo, że w alkoholu rozpaczliwie poszukują zapełnienia emocjonalnej i egzystencjalnej pustki, że przy pomocy alkoholu szukają nie tyle rozwiązania co ucieczki od świata, w którym oprócz tradycyjnych kobiecych ról także te męskie, które chciały lub musiały przyjąć na siebie, razem wzięte stanowią ciężar trudny, a czasami wręcz niemożliwy do udźwignięcia.

Obraz kobiety pijącej

W naszym społeczeństwie wciąż tez inaczej patrzy się na mężczyznę alkoholika i na alkoholiczkę kobietę. O ile ten pierwszy może czasami budzić i budzi niechęć, pogardę czy odrazę, to i tak jego picie przez to, że znane i oswojone jest paradoksalnie bardziej akceptowalne. Picie mężczyzny nie jest aż tak radykalnie jak picie kobiety oceniane przez pryzmat jego ról życiowych. Obraz kobiety jako żony, matki, strażniczki ogniska domowego, obraz wciąż bardzo głęboko zakorzeniony w polskiej świadomości i kulturze sprawia, ze kobiety są osądzane znacznie bardziej surowo niż mężczyźni, któremu skłonni jesteśmy wybaczyć więcej. Te stereotypy, wyobrażenia, przeświadczenia związane z życiowymi rolami, rzutują na to, że same kobiety uzależnione postrzegają siebie jako „gorszy gatunek alkoholika”. Mało tego – często też postrzegają je też pijący mężczyźni. Ba – nawet w środowisku terapeutów pewne schematy, przekonania i przeświadczenia pokutują mocniej i głębiej niż oni sami chcieliby to przyznać.

przeczytaj też: kobieta uzależniona

Terapia uzależnień kobiet – jak to wszystko się zaczyna?

Paradoksalnie fakt, że picie kobiet spotyka się ze znacznie mniejszą akceptacją społeczną niż picie męskie, na pierwszym etapie – podejmowania decyzji o leczeniu często działa na korzyść pań. Trudniej im uniknąć konsekwencji picia, trudniej im o komfort picia, jaki często zapewniają pijącym facetom ich rodziny i partnerki, więc kobiety częściej i szybciej niż mężczyźni podejmują leczenie. ( chociaż z drugiej strony, wcale nierzadko społeczna anatema sprawia, ze kobiety znacznie mocniej i skuteczniej ukrywają się z piciem). Na tym jednak kończą się plusy. Potem zaczynają się przysłowiowe schody.
W ośrodkach odwykowych albo poradniach zjawiają się zalęknione, zawstydzone, pełne niepokoju, poczucia winy, zwykłego ludzkiego strachu – jak zostaną przyjęte, odebrane, co je w tym miejscu czeka? W tych miejscach bardziej niż gdziekolwiek indziej- niż w swoich domach, miejscach pracy, kuchniach, sypialniach, czy innych placówkach służby zdrowia czują się „ zdekonspirowane”, obnażone, wystawione na widok publiczny, napiętnowane. Itp. Jak im pomóc? Jaką strategię obrać? Do jakiej grupy terapeutycznej skierować? Oto są pytania, na które spróbuję dać tu odpowiedzi.
Na pewno kluczowy jest pierwszy kontakt. Nawiązanie relacji terapeutycznej opartej na empatii i zrozumieniu. Nawet jeżeli swoją postawą taka kobieta nie ułatwia terapeucie zadania. Postarajmy wczuć się w jej sytuację, pomyślmy ile musiała przejść i jak wielką pracę wykonać nad sobą żeby zjawić się w tym miejscu. Nie jest aż tak istotne, że zapewne zrobiła to pod większą czy mniejszą presją. Doceńmy wagę jej decyzji, jej kroku. Konfrontowanie z konsekwencjami picia na tym etapie może okazać się przeciwskuteczne. Lepiej okazać zrozumienie, dopytać się o motywy stojące za jej decyzją, poznać świat jej wartości, nazwać po imieniu jej emocje – lęk, wstyd, poczucie winy – bardzo często nawet sobie ich nie uświadamia, chociaż głęboko przeżywa. Wyrazić uznanie, że znalazła w sobie dość odwagi aby się z nimi zmierzyć. Bardzo często przychodzące na terapię pacjentki chowają się za murem złości, czy wręcz wrogości do terapeuty, do „systemu”. Uczucia te częściej chyba niż u mężczyzn maskują właśnie te emocje, o których wspomniałem wyżej – czyli lęk, wstyd i poczucie winy. Ważne jest żeby ta złość i wrogość nie zniechęciły nas do pacjentki, a o to przecież bardzo łatwo. Pamiętajmy, że w terapii chodzi nie o rywalizację, walkę, udowodnienie swojej wyższości tylko o niesienie drugiemu człowiekowi pomocy.

przeczytaj też: wysokofunkcjonująca alkoholiczka

Terapia uzależnień dla kobiet w ośrodku odwykowym

Jeżeli uzależniona kobieta trafi do poradni odwykowej, to jeżeli to tylko możliwe nie zmuszajmy jej od razu do wejścia w grupę terapeutyczną. Dajmy jej czas. Budujmy relację w oparciu o kontakt indywidualny. Pozwólmy jej oswoić się z nową sytuacją, nabrać zaufania, doświadczyć poczucia bezpieczeństwa. Nie forsujmy za wszelką cenę naszych pomysłów. Wiele kobiet odczuwa dodatkowy lęk przed wejściem w grupę terapeutyczną. Mają o niej często błędne wyobrażenia, przekonania wyniesione z nie zawsze rzetelnych źródeł, zasłyszanych opowieści, czasami ( to trudniejszy orzech do zgryzienia) z własnych doświadczeń). Kontakt indywidualny wykorzystajmy więc m.in. do dostarczenia takiej pacjentce wiedzy o pracy grupowej, rozwiania jej wątpliwości, zmiany przekonań itp.

przeczytaj też: Terapia odwykowa

Grupowa terapia uzależnień dla kobiet

Pytanie, czy terapia grupowa uzależnień jest niezbędna? W państwowym systemie opieki zdrowotnej jest to zazwyczaj metoda z wyboru. W praktyce prywatnej możemy sobie pozwolić na pracę indywidualną. Oczywiście – terapia grupowa jest sprawdzoną i skuteczną metodą pracy z ludźmi uzależnionymi. Jednak moim zdaniem, błędne jest tkwienie w przekonaniu, ze pacjent nie jest w stanie skutecznie się leczyć w oparciu li tylko o kontakt indywidualny. Jest to oczywiście droga dłuższa, ale nie musi się okazać mniej skuteczna. Skuteczność terapii uzależnień w oparciu o kontakt indywidualny zależy od wielu czynników-motywacji pacjenta, zaawansowania jego uzależnienia, umiejętności służących utrzymaniu abstynencji itp. Innymi słowy – jeżeli jesteśmy w stosunkowo wczesnej fazie uzależnienia, konsekwencje picia ( zdrowotne, ale nie tylko) nie są drastyczne, pacjentka jest zmotywowana i dobrze radzi sobie z utrzymaniem abstynencji, skierowanie jej na terapię grupową oczywiście nie zaszkodzi, ale wcale nie musi się okazać konieczne. Gorzej, jeżeli kontakt terapeutyczny jest nieregularny, pacjentka zalicza „ wpadki”, ewidentnie sobie nie radzi. Wtedy opcja terapii grupowej i to w ośrodku zamkniętym może okazać się najlepszą czy wręcz jedyną z możliwych opcji.

Przeciwnicy takiego punktu widzenia wskażą zapewne, ze ograniczenie terapii do kontaktu indywidualnego utrudni, czy wręcz uniemożliwi identyfikację, nabycie tożsamości alkoholika, utrudni osłabienie mechanizmów uzależnienia itp. Jeżeli jednak pacjentka ( lub pacjent, bo wszystko to co tutaj piszę ma zastosowanie także do terapii mężczyzn) radzi sobie- utrzymuje abstynencję, zmienia swoje życie, rozwija się, to takie efekty terapii moim zdaniem bronią się same.

Terapia grupowa tylko dla kobiet?

Jeżeli już nasza pacjentka ma trafić do grupy terapeutycznej rodzi się pytanie jaka grupa będzie dla niej lepsza, z której wyniesie więcej korzyści- homogeniczna – złożona z samych kobiet, czy też koedukacyjna, w której pracują zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Zdania wśród fachowców są podzielone. Jak większość spraw na tym świecie, każde z tych rozwiązań ma swoje plusy, ale i swoje minusy.
Osobiście jestem zdania, że ze względu na specyfikę uzależnienia kobiet i związane z tą specyfiką doświadczenia lęku, wstydu, poczucia wyobcowania, specyficzne konsekwencje picia kobiet rzutującymi na przykład na jej seksualność, role życiowe itp., więcej zalet ma grupa złożona z samych kobiet. Łatwiej tam o poczucie bezpieczeństwa, istnieje większa szansa, że pacjentka zostanie zaakceptowana i zrozumiana. Chętniej i szybciej zacznie otwarcie mówić o swoich problemach. Przekona się, ze nie jest ze swoimi kłopotami sama, że jej koleżanki mają podobne doświadczenia. W takiej grupie oprócz standardowych punktów programu dużo łatwiej wpleść elementy poświęcone właśnie specyfice uzależnienia kobiet, można też na te typowo kobiece sprawy poświęcić dużo więcej czasu niż w grupie koedukacyjnej.

Minusem takiej homogenicznej grupy jest pewne ryzyko zamknięcia się w specyficznym „getcie”, utrwalenia się pewnych schematów, stereotypów, przekonania o wyjątkowości picia kobiet, nabycia przeświadczenia, ze „ mężczyzna alkoholik” ( i nie tylko alkoholik) nie jest w stanie kobiety zrozumieć. Uważam jednak, że plusy takiego homogenicznego podejścia przeważają, przynajmniej w pierwszym etapie terapii, nad minusami. Ażeby zminimalizować ryzyko wystąpienia niepożądanych „efektów ubocznych” takiej typowo kobiecej grupy, warto rozważyć w programie przejście w późniejszym etapie leczenia kobiety na grupę mieszaną. Być może na etapie terapii pogłębionej. Warto motywować pacjentki do udziału w grupach samopomocowych typu AA, gdzie będą spotykały się także z mężczyznami. Być może jakimś rozwiązaniem byłoby też coś w rodzaju grupy wstępnej złożonej z samych kobiet przez okres kilku tygodni ( w poradni) lub kilku dni ( w ośrodku), po których kobieta mogłaby przejść do grupy mieszanej.

przeczytaj też: Czy kobiety piją inaczej? 

A może koedukacyjna grupa uzależnień?

Z kolei w grupie mieszanej kobiety doświadczają, ze uzależnienie nie jest tylko problemem kobiecym, mogą kształtować relacje z mężczyznami na innych płaszczyznach, na innych zasadach niż były one opierane dotychczas ( często były to zasady patologiczne oparte na doświadczaniu, albo też stosowaniu przemocy, manipulacji, patologicznie pojętej i doświadczanej seksualności). Innymi słowy w grupie mieszanej kobieta ma szansę nauczyć się kształtować nowe, trzeźwe, zdrowe relacje z mężczyznami oparte o wzajemny szacunek, pomoc, zrozumienie, uczciwość etc. Są to też bezcenne doświadczenia, które trudno uzyskać pozostając tylko w grupie jednorodnej płciowo.
Niestety- zazwyczaj w grupach mieszanych kobiety ze względu na specyfikę ośrodków, które najczęściej przewidują mniej miejsc dla kobiet niż dla mężczyzn, panie pozostają w mniejszości. Nie każda kobieta dobrze odnajduje się w tej sytuacji. Często dwie lub trzy kobiety w kilkunastoosobowej grupie sprawiają wrażenie skrepowanych, zalęknionych, w najlepszym wypadku zdominowanych przez męską większość i męskie problemy. Istnieje ryzyko utrwalania się niezdrowych stereotypów postrzegania ról kobiety i mężczyzny. Tak w trzeźwieniu, jak i w codziennym życiu. Wśród pacjentów obydwojga płci istnieje w takiej grupie ryzyko podtrzymywania i utrwalenia błędnych przekonań i schematów. Kobiety alkoholiczki często są np. ofiarami przemocy swoich pijących partnerów. Podczas pracy w grupie spotykają mężczyzn podobnych do mężczyzn, od których doznały krzywdy. Mogą i często czują wobec nich mniej lub bardziej uświadomiony lęk. Z kolei leczący się mężczyźni też nierzadko przenoszą na grunt terapeutyczny swoje wyniesione z pijanego życia przekonania i zachowania. Oczywiście – bardzo wiele zależy od terapeuty, który przy pomocy swojej wiedzy, umiejętności i technik będzie umiał zamodelować nowe, zdrowe, konstruktywne zachowania. Na grupach mieszanych dzieje się przecież wiele dobrego i pacjenci płci obydwojga wychodzą na prostą. Nie wszystkich zagrożeń udaje się jednak uniknąć. Nawet najbardziej wprawne terapeutyczne oko nie wychwyci wszystkiego, nie zawsze i nie każdy pacjent zawsze i wszędzie odsłoni się ze swoimi myślami, obawami, lekami, przekonaniami.

Myślę, że tam gdzie specyfika poradni lub zamkniętego ośrodka nie pozwala na stworzenie typowo kobiecej grupy terapeutycznej, bardzo wartościowym rozwiązaniem byłoby stworzenie dla kobiet osobnej grupy przynajmniej raz w tygodniu, grupy na której panie mogłyby zająć się wyłącznie swoimi kobiecymi sprawami i problemami.

Czy z uzależnioną kobietą powinna pracować terapeutka kobieta czy mężczyzna?

Uważam, że ograniczanie się do sztywnych schematów byłoby w tej sytuacji błędem. Przecież z pacjentami mężczyznami pracują zarówno terapeutki kobiety, jak i mężczyźni. Nie widzę przeciwskazań, żeby z uzależnionymi kobietami pracowali terapeuci panowie ( z jednym wyjątkiem-ofiary drastycznej przemocy mogą żywic wobec terapeutów mężczyzn tak silne przeniesienia, ze przynajmniej w pierwszym etapie terapii będzie to przeszkoda nie do przeskoczenia. Wtedy może faktycznie lepiej powierzyć prowadzenie takiej pacjentki kobiecie). Być może pierwszy kontakt powinien być zarezerwowany dla kobiety, chociaż nie musi być to regułą. Myślę, ze w grupie typowo kobiecej istotnie lepiej sprawdziłaby się terapeutka kobieta, chociaż też nie stawiałbym tej sprawy na ostrzu noża. Natomiast w kontakcie indywidualnym nie jest to aż takie oczywiste. Oczywiście- terapeuta mężczyzna w pracy z kobietą powinien wykazać się wyjątkową starannością, uwagą, kulturą i delikatnością ( nie mylić z ugrzecznieniem i przesłodzeniem). Powinien być dobrze przeszkolony w tematyce specyfiki uzależnienia kobiet. Wyczulony na zgłaszane przez kobiety problemy. Z racji na specyfikę relacji, możliwość występowania silnych przeniesień i przeciwprzeniesień, powinien często i regularnie taką pracę superwizować. Terapeuta mężczyzna, który spełnia te wszystkie wymogi może odegrać w leczeniu uzależnionej kobiety kapitalną rolę- zamodelować to, czego dotychczas w jej życiu brakowało- inne niż dotychczas, zdrowe relacje z mężczyznami.

Wracając do postawionego w tytule pytania: „Czy kobieta leczy się inaczej?” można odpowiedzieć, że inaczej leczy się każdy człowiek. Terapia kobiet nie jest i nie musi być trudniejsza od terapii mężczyzn. Jest też w wielu elementach do niej podobna, ale na pewno trochę też inna.