Terapia Uzależnień Warszawa

Mickiewicza 52/3, 01-650 Warszawa

608 – 792 – 445
almalibre@almalibre.pl

facebook | twitter | instagram

Co to jest duchowość i jak może się przydać w trzeźwieniu

Zapewne każdy z nas zna biblijny cytat „ Nie samym chlebem człowiek żyje’. Cytat, który wszedł także do języka potocznego. Znaczy ono ni mniej ni więcej tyle, że do życia potrzebne jest nam coś więcej niż tylko zaspokajanie podstawowych potrzeb.

Na podobnej zasadzie wiadomo, że do szeroko pojmowanego zdrowia potrzeba nam nie tylko sprawnie funkcjonującego organizmu, ale też ważne jest zadbanie o naszą sferę psychiczną. Pomaganiem w tej sferze zajmuje się jak wiadomo psychoterapia, czy psychoterapia uzależnień.

Wielu psychologów, psychoterapeutów i lekarzy uznaje człowieka za jedność tych dwóch sfer. Coraz częściej jednak do głosu dochodzą przekonania, ze jest jeszcze trzecia sfera. Absolutnie niezbędna człowiekowi do prawidłowego funkcjonowania., odróżniająca go od innych istot żyjących, wręcz nawet decydująca o pojęciu człowieczeństwa- to sfera duchowa.

Czy odpowiedź na pytanie czym jest duchowość jest łatwa?

Zajmujący się zagadnieniem psychoterapeuci, psychologowie, lekarze, filozofowie a nawet osoby duchowne, dość zgodnie przyznają, ze nie ma jednej satysfakcjonującej definicji tej sfery.
Jedni umieszczają ją na pograniczu tzw. uczuciowości wyższej, inni wiążą ściśle ze sferą religijną, jeszcze inni wskazują na świat wartości, jakimi kieruje się człowiek jako najbardziej decydujący i pomocny w zdefiniowaniu tego zagadnienia. Są tacy, którzy łączą wszystkie te części składowe w jedna całość.

W największym skrócie można powiedzieć, ze człowiek duchowy, to taki, który odnosi się z szacunkiem do siebie, drugiego człowieka i otaczającego go świata. Człowiek, który w swoim życiu kieruje się czytelnymi, jasnymi kryteriami etycznymi. Ludzie dbający o duchowość; pytani o określenia, przymiotniki, z którymi najczęściej kojarzy im się duchowość , gdy już oddzielono od duchowości aspekt religijny, wymieniali takie pojęcia jak „ dobroć’, „ wrażliwość”, „ empatia”, „ szlachetność’ „ współczucie” itp.

Wspomniałem o aspekcie religijnym, którego moim zdaniem od pojęcia duchowości zupełnie oddzielić się nie da. Rację, oczywiście mają ci, którzy twierdzą, że duchowość nie jedno ma imię i tak czy inaczej jest związana z takim albo innym wyznaniem ( nawet jeżeli człowiek określa się jako niewierzący, często normy etyczne jakimi się kieruje pochodzą jednak od określonego systemu religijnego).
Inna będzie duchowość chrześcijańska ( i różnice te będą widoczne nawet w zakresie określonych obrządków w obrębie tej religii), inna żydowska, buddyjska, muzułmańska etc.

Nie licząc wszakże wypaczonych antynorm, z prawdziwą duchowością niewiele mających wspólnego, większość systemów religijnych kładzie nacisk na praktykowanie i poszanowanie w zasadzie podobnych norm moralnych i etycznych, zwraca się ku temu, co kojarzymy z dobrem i szlachetnymi postawami. Charakterystyczne jest, że kiedy prosimy naszych rozmówców o wskazanie osób, które najbardziej im się z duchowością kojarzą, wymieniają oni ludzi takich jak Jan Paweł II, Dalaj Lama, Mahatma Gandhi itp. czyli ludzi z odrębnych od siebie obszarów kulturowych oraz religijnych, wzbudzających wszakże zdecydowanie więcej pozytywnych niż negatywnych skojarzeń i konotacji.
Nie sposób wymienić wszystkich psychologów i psychoterapeutów zajmujących się zagadnieniem styku psychiki ludzkiej i duchowości. Wśród nich szczególnie dają się zapamiętać Viktor Frankl twórca logoterapii i Kazimierz Dąbrowski, twórca Teorii Dezintegracji Pozytywnej. Obydwaj oni ( w dużym skrócie) pojmowali sferę duchową człowieka jako związaną z rozwojem etycznym, doskonaleniem siebie i poczuciem sensu życia

Człowiek uzależniony, człowiek uduchowiony. Czy to możliwe?

Jak od strony takiego pojmowania duchowości prezentuje się obraz człowieka uzależnionego i jaka rolę w zdrowieniu trzeźwiejącego alkoholika może odegrać zadbanie o sferę duchową?
Pogrążanie się w uzależnieniu, to oprócz degradacji i destrukcji zdrowia fizycznego oraz psychicznego, to także naruszenie powszechnie przyjętych norm i zasad, odchodzenie od zachowań etycznych, dbanie przede wszystkim o swój wąsko pojęty interes, skrajny egoizm, krzywdzenie innych.
Alkoholik, narkoman, hazardzista w trakcie picia, grania czy zażywania sprowadza swoje istnienie do zaspokajania czysto fizjologicznych potrzeb związanych głównie ze zdobyciem środka uzależniającego, funduszy potrzebnych do jego nabycia, uniknięciem odpowiedzialności za swoje czyny itp. Powoli, ale konsekwentnie przekracza progi, bariery, normy i wartości dotychczas uważane za nienaruszalne i święte. Nawet jeżeli nie przyznaje się do tego ( a często nie przyznaje) cierpi z tego powodu, traci szacunek do samego siebie. Nieudane próby wyjścia z uzależnienia tylko pogłębiają stan i poczucie bezsilności, niemocy, beznadziei.

Osoba uzależniona traci sens życia, skarży się na egzystencjalną pustkę, brak oparcia. Jest przekonany, ze aby przetrwać i przeżyć jest skazany tylko i wyłącznie na siebie, a skoro tak, to „wszelkie chwyty są dozwolone”. Otaczający świat postrzega jako niesprawiedliwy, wrogi, krzywdzący etc. Jednocześnie rozpaczliwie szuka punktu oparcia, pomocy innych, a przede wszystkim oparcia i wartości, które nadałyby jego abstynencji i nie tylko abstynencji- przede wszystkim jego życiu, sens.
Zdobycie przez alkoholika świadomości swego uzależnienia, nauczenie go skutecznego sposobu utrzymywania abstynencji, rozpoznawania i zapobiegania nawrotom, czyli to wszystko na co składa się psychoterapia uzależnień jest również podstawą do poszerzenia sfery duchowej. Bez tego trzeźwieć się nie da. Nie można wszakże lekceważyć i zaniedbywać zgłaszanych mniej lub bardziej czytelnie potrzeb w tej dziedzinie.
Zaczyna to dostrzegać personel wielu placówek odwykowych i wprowadzać do swojego programu zajęcia z duchowości.

Czy dobrze rozumiemy pojęcie duchowości w psychoterapii uzależnień?

Znamienna jest ambiwalentna postawa sporej grupy klientów wobec tego zagadnienia. Z jednej strony zgłaszają potrzebę zajęcia się tą sferą( chociaż bardzo rzadko używają na zgłaszane problemy w tym względzie określenia „ duchowość”) z drugiej do proponowanych im zajęć podchodzą z dużą nieufnością. Obawiają się indoktrynacji religijnej, wciągnięcia do jakiejś „ sekty”, nierzadko manifestują przy tej okazji swoją niechęć czy wręcz wrogość do instytucji religijnych (niebagatelną role odgrywają tu istotnie złe doświadczenia części pacjentów z przedstawicielami tychże instytucji) itp. Jeżeli jednak uda się ich przekonać do udziału w takich zajęciach ( zazwyczaj nieobowiązkowych), jeżeli przekonają się, ze zajęcia te w marginalnym tylko stopniu są poświęcane kwestiom religii czy wiary a koncentrują się głównie na świecie wartości, norm, zasad, sensu życia, uporządkowaniu pojęć dobra i zła etc. biorą w nich udział z zainteresowaniem, mówią o licznych korzyściach, nowym spojrzeniu na swoje życie i dotychczasowe problemy, uwrażliwieniu na siebie oraz innych ludzi etc.

Wielu klientów zgłasza też potrzebę i podczas terapii odkrywa chęć uczestnictwa i realizowania swojej duchowości w tym bardziej tradycyjnym pojmowaniu tego słowa. Po wielu latach przerwy biorą udział w Mszy Świętej, korzystają z sakramentu spowiedzi, przystępują do Komunii. Osoby niewierzące odkrywają swoją duchowość poprzez zmianę postaw wobec praktyk religijnych swoich wierzących kolegów i koleżanek. Postawa drwin, cynizmu, wyśmiewania ustępuje coraz częściej tolerancji, zrozumieniu, wrażliwości.

Także po zakończeniu terapii wielu trzeźwiejących pacjentów korzysta z warsztatów rozwoju duchowego. Alkoholicy z długim stażem abstynencji często podkreślają, że praktykowanie swojej duchowości nadaje ich abstynencji i życiu sens, pozwala przetrwać kryzysy, trudne chwile, przezwyciężyć wątpliwości, znaleźć odpowiedź na egzystencjalne pytania i ukoić egzystencjalne smutki, pogodzić się z samymi sobą i doznanymi stratami.

Jakie korzyści przynosi rozwój duchowości w terapii uzależnień?

Gdy już jesteśmy przy korzyściach jakie klienci mogą odnieść z pracy nad swoją duchowością to wyniki badań nad religijno – duchowymi korelatami nadziei oraz poczuciem sensu życia u ludzi onkologicznie chorych ( Wnuk, Marcinkowski, Hędzelek, Świstak- Sawa 2010 r.) wykazały, że:

  • duchowe, transcedentne spojrzenie na życie może sprzyjać lepszemu radzeniu sobie ze stresem;
  • prowadzić do poczucia oparcia w Sile Wyższej;
  • wyzwalać emocje korzystne dla zdrowia takie jak optymizm, nadzieja i spokój przy jednoczesnym łagodzeniu emocji niekorzystnych jak niecierpliwość, wrogość, złość, zamartwianie się lęk;
  • pozwala lepiej i łagodniej znosić cierpienie;
  • może przyczynić się do większej dbałości o swoje zdrowie;
  • sprzyja poprawie relacji z innymi ludźmi, zwiększa odporność na stres i zdolność do poradzenia sobie w sytuacjach problemowych;
  • Nierzadko tez przyczynia się do istotnej poprawy zdrowia.

zobacz też: co chroni przed uzależnieniem?

Jak wspomniałem badania te prowadzone były wśród pacjentów chorych onkologicznie. Można wszakże z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, ze ludzie uzależnieni, znajdujący się podobnie jak chorzy na ciężkie choroby somatyczne w podbramkowej sytuacji życiowej mogą odnosić i odnoszą podobnego rodzaju korzyści z pielęgnowania swojej sfery duchowej. A kilka wymienionych przeze mnie korzyści , jako żywo pasuje do definicji i obrazu alkoholika, który trzeźwienie rozumie i praktykuje nie tylko jako powstrzymywanie się od spożywania alkoholu.

Czy istnieje ciemna strona duchowości?

Na zakończenie warto wspomnieć o ciemnej stronie duchowości, a raczej o zagrożeniach związanych z duchowością źle pojmowaną albo niewłaściwie wykorzystywaną. Może się zdarzyć np., że pacjent, który zbyt dosłownie zrozumie słowa o zawierzeniu swojego zdrowia i życia Bogu lub innej Sile Wyższej wycofa się z jakichkolwiek działań mających charakter prozdrowotny. Nie będzie przejawiał żadnej inicjatywy w kwestii pracy nad sobą, zmiany siebie, wychodzenia z uzależnienia.

W wypadku porażki, nawrotu choroby itp., opacznie rozumiejący działanie Siły Wyższej człowiek łatwo może ulec pokusie ucieczki od odpowiedzialności za swoje zdrowienie i całe swoje życie obarczając odpowiedzialnością Boga, „ zły los”, „ pecha’ itp. W pracy nad duchowością należy wiec stale akcentować odpowiedzialność i współudział uzależnionego na jego drodze do zdrowia. Starą maksymę „ Bóg pomaga tym, którzy pomagają samym sobie” można a nawet należy stale przypominać.

Kolejnym niebezpieczeństwem jest ryzyko, że zdrowiejący alkoholik, u którego silne są przecież wciąż nałogowe mechanizmy uzależnienia, kierowany nałogowym systemem regulowania uczuć, odnajdzie w praktykach religijnych te same emocje i doznania, jakie wcześniej doznawał dzięki użyciu alkoholu. Innymi słowy z picia ucieknie w świat praktyk religijnych, medytacji, pielgrzymek, rekolekcji oddając się im bez reszty, zaniedbując przy tym inne ważne obszary swojego życia- rodzina, praca zawodowa, zdrowie itp.

przeczytaj też: z nałogu w inny nałóg

Takie pojmowanie duchowości niewiele, a nawet nic nie ma ze zdrowieniem wspólnego. Warto, by obserwować pacjentów także pod tym katem, i żeby na tego rodzaju zachowania uczulić współpracujących z ośrodkami odwykowymi kapłanów albo innych przewodników duchowych. Na szczęście często są to ludzie dość dobrze obeznani z zagadnieniem, nierzadko w trakcie własnych szkoleń z zakresu psychoterapii uzależnień, A więc z powagą i zrozumieniem podchodzący do zagadnienia.

I wreszcie ostatnia sprawa- ludzie uzależnieni, to nieomal z definicji ludzie zagubieni w świecie, w otaczającej ich rzeczywistości. Ludzie tacy łatwo mogą stać się obiektem manipulacji różnego rodzaju szarlatanów podających się za duchowych przewodników, sekt itp. Także i te aspekty trzeba mieć na uwadze. Dobrze by było gdyby terapeuci uzależnień, do których pacjenci często zwracają się o poradę i pomoc w tym zakresie mieli tego świadomość i kierowali ich do pod opiekę wykwalifikowanych przewodników duchowych wywodzących się ze wspólnot religijnych mających dobrą opinię i wieloletnią historię oraz tradycję. Nie zapewni to oczywiście stuprocentowego bezpieczeństwa gdyż i w takich instytucjach także można trafić na człowieka nieodpowiedzialnego, niewykwalifikowanego itp., który swoim działaniem może uczynić więcej złego niż dobrego ( z drugiej wszakże strony kierując się do lekarza czy psychoterapeuty każdy z nas ponosi w zasadzie podobne ryzyko). Może jednak uchronić człowieka poszukującego własnej drogi przed zejściem na manowce, z których powrót na właściwą drogę będzie bardzo trudny, a w skrajnych wypadkach wręcz niemożliwy.

Nie bójmy się więc rozmawiać na terapii, czy na grupie terapeutycznej o duchowej sferze życia, nie lekceważmy jej, gdyż jak napisałem na wstępie, tak tez i zakończę
„ Nie samym chlebem człowiek żyje”.
Ta maksyma dotyczy nie tylko pacjentów, ale w ogóle ludzi. W tym także psychoterapeutów.